Zaszczepiony – felieton marcowy

Szkic przedstawiający pióro i kałamarz

algorytm – ścisły sposób postępowania
prowadzący do rozwiązania problemu
w skończonym czasie

No to się zaszczepiłam… Minęły już 3 tygodnie i zastanawiam się, jak to wpłynęło na moje życie. Czy czuję się bardziej bezpiecznie? Cóż, jakby to powiedzieć… Jedna ze znajomych, która szczepiła się tego samego dnia co ja, właśnie siedzi w domu przechodząc COVID-19. A wczoraj w samej Warszawie było prawie 2000 zakażeń. Pandemia czai się coraz bliżej i prawie każdy wśród krewnych lub znajomych ma osoby, które zaszczepić się nie zdążyły. O tych, którzy ciągle czekają na planowane wcześniej zabiegi i operacje, nawet nie wspominam. A miało być tak różowo…

Zostańmy w domach, dystans społeczny jest potrzebny, w Polsce choroby nie będzie…

Te święta spędźmy samotnie w domach, by następne już były normalne…

Szczepmy się wszyscy, to nie będziemy chorować…

Podobne zapewnienia są ciągle powtarzane, a sytuacja się za bardzo nie zmienia. Słyszymy, że dopadła nas trzecia fala pandemii, choć tu akurat mam pewne wątpliwości co do numeracji. Narracja się co i rusz zmienia, a nasze samopoczucie jest coraz gorsze. Zanim zaczęły się szczepienia byliśmy zachęcani do ich przyjmowania, kuszeni „promocjami” dla zaszczepionych. Później zaczęły się problemy z dostawani szczepionek, plotki o szczepionce AstraZeneca podawanej nauczycielom, wreszcie informacje o wstrzymaniu szczepień tą szczepionką w wielu krajach Europy. Sprawdziłam, podana mi szczepionka pochodziła z serii wstrzymanej m.in. w Austrii. Mam się bać?

Jednak w informatyce jest prościej. Jak napiszesz konkretny algorytm, to masz pewność: dla podanych danych po wykonaniu we właściwej kolejności określonych czynności otrzymamy konkretne wyniki. W życiu codziennym niestety nie jest tak dobrze. Myjesz ręce, nosisz maseczkę, szczepisz się, unikasz ludzi i ogólnie ograniczasz wszelkie kontakty poza niezbędnymi, jeśli możesz pracujesz zdalnie. I co? I lądujesz na kwarantannie lub w izolacji. Nie ma lekko. A kolejne mało świąteczne święta tylko pogłębiają zniechęcenie.

Wszyscy mamy już dosyć pandemii. Ostatnio, po raz pierwszy od pół roku, byłam 3 dni poza Warszawą. Było cudnie! A teraz mamy lockdown. I coraz bardziej boję się tego, że mój urlop będę spędzała przymusowo, na dodatek siedząc zamknięta w domu. To może lepiej wypracujmy jakiś algorytm wyjścia z tej sytuacji. Na pewno się da, jeśli tylko wszyscy przyłożymy się do rozwiązania.

A wiosna powoli puka do drzwi, nie przejmując się naszymi problemami.

Agnieszka Borowiecka
Marzec 2021