Wielkanocne jajo,
kolorowe jajo,
z koszyka na stole
szybko się sturlało.
Miała nadejść wiosna, przynajmniej według kalendarza, ale ciągle jakoś nie może się zdecydować – pora już na nią, czy jeszcze niezupełnie. Marzec na koniec sypnął śniegiem w Alpach, pobielały choinki i szczyty. W Tatrach gruba pierzyna białego puchu ukryła przed turystami wszystkie krokusy. Za to wielkanocna niedziela wstała w blasku słońca, ciepła i roześmiana. Część z nas w domach wita się przy rodzinnym stole i dzieli jajeczkami oraz życzeniami. Inni łapią chwile słońca i szusują po lśniąco białych stokach.
Alpy, Tyrol, kwiecień 2026
Austria. Wyciąg orczykowy. Po jego obu stronach trasy narciarskie. Niektórzy ludzie przemykają się między jadącymi pod górę na orczyku z jednej trasy na drugą. Pewien pan zwraca się do swojej towarzyszki: Proszę jechać! Ona zaś odpowiada: Tylko się jeszcze pomodlę…
Na samym dole tego samego orczyka jeden z panów z obsługi „podtyka” orczyk turystom pod siedzenie, a drugi gra na harmonii i śpiewa.
W samoobsługowej restauracji przy kasie w koszyku leżą kolorowe jajka. Obok stoi kartka z napisem: Eastern egg – 1.30 Euro.
Ot typowo wielkanocna niedziela na stoku.
Obsługa orczyka umila czas narciarzom
Poniedziałek wielkanocny. Lany poniedziałek. Podobno tu i ówdzie spadnie szybki deszczyk. Meteorolodzy ostrzegają, że nadchodzą porywiste wiatry, przymrozki i podtopienia. Typowo wiosenna pogoda.
A od środy ruszamy do pracy. Uczniowie i nauczyciele będą się uczyć, wysilając własne szare komórki na przekór zmiennej pogodzie i piętrzącym się zadaniom. Jeszcze chwila i kwiecień skończy przeplatać zimę z latem, potem nadejdzie maj i matury, a później czerwcowe poranki przejdą w wakacyjne chwile nad morzem i w górach, w lasach i nad jeziorami. To już naprawdę niedługo. A na razie Wesołych świąt!
Spokojnej Wielkiej Nocy i sił do pracy po niej.
Agnieszka Borowiecka
kwiecień 2026