Nietypowy – felieton kwietniowy

– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś dojść – odparł Kot-Dziwak.
– Właściwie wszystko mi jedno.
– W takim razie wszystko jedno, którędy pójdziesz.

Lewis Carroll, Alicja w Krainie Czarów

Obudziłam się jak zwykle ostatnio jeszcze przed włączeniem się budzika. Jaki piękny dzień – pomyślałam – trzeba się pośpieszyć, bo mam dziś dużo pracy. Błyskawicznie zjadłam śniadanie i przygotowałam się do wyjścia. Dziś pojadę metrem – zdecydowałam. Dziesięć minut później spacerowym krokiem dochodziłam do stacji metra. Trochę było ciasno, ale podróż do stacji Centrum trwała ledwie chwilkę. Spojrzałam na zegarek i dalszą część trasy postanowiłam przejść pieszo. I tak w Ośrodku będę przed dziewiątą.

Po przyjściu do pracy szybko ustaliłam co będzie mi potrzebne na popołudniowe zajęcia, skonsultowałam się z koleżanką co do podziału tematów. Jednak praca we dwójkę to jest to, każda z nas może się skupić na prowadzeniu swojej „działki”, a druga w tym czasie może pomóc tym ze słuchaczy, którzy napotykają jakieś trudności. Potem wspólnie z chłopakami z działu technicznego sprawdziłyśmy pracownię i zainstalowane oprogramowanie. Wszystko chodziło jak w zegarku. O godzinie 15 zaczęły pojawiać się pierwsze osoby z grupy, punktualnie o 15:30 mogłyśmy zacząć zajęcia. Jak zawsze zainteresowanie tematyką zajęć było tak duże, że musiałyśmy sięgnąć do przezornie przygotowanych dodatkowych przykładów, by lepiej wyjaśnić wątpliwości i rozszerzyć wiedzę. Jedna ze słuchaczek z entuzjazmem mówiła o wykorzystaniu pokazywanych przykładów na jutrzejszej lekcji informatyki.

Uff, zajęcia skończone, teraz jeszcze czeka mnie tylko powrót do domu. Zjem kolację i muszę się spakować. Jak zwykle w ostatnich latach święta wielkanocne spędzamy na nartach w Austrii. Już czuję ten wiatr we włosach, gdy będę szusować w dół stoku! A nie przepraszam, teraz jeździmy w kaskach, więc wiatru we włosach nie będzie. Ale ten śnieg błyszczący na choinkach, kaiserschmarrn z żurawiną podczas przerwy, czarna trasa wyratrakowana na „sztruksik”. Aż chce się żyć! Pojutrze na pewno to wszystko zobaczę…

Prima aprilis. Zachęcam do odgadnięcia, co w powyższym tekście mija się odrobinę z prawdą 😉

Agnieszka Borowiecka
Kwiecień 2021