Koniec epoki? – felieton styczniowy

Tak, było, było,
ale się skończyło.
Został tylko żal.

W sylwestra obudziłam się rano i wyjrzałam przez okno. Prawie było widać budynki po drugiej stronie ulicy, resztę świata spowijała gęsta mgła. Czyżby to miała być prognoza na nadchodzący rok? Nie wiem. Wiem tylko, że w 2020 roku coś się zmieniło i to nie tylko wokół nas, ale i w nas samych. O ile pierwsze zamknięcie w domach budziło pewne niedowierzanie, zakaz wstępu do lasu zdziwił nas i zdenerwował, o tyle to, co się dzieje po wakacjach powoduje już zupełnie inne uczucia. Gniew? Być może. Odmowę poddania się ograniczeniom? U wielu osób na pewno… Jednak najbardziej przerażające są wypowiedzi psychologów, ekspertów, znajomych. To już nawet nie chodzi o naturalny bunt przeciw narzuconym zasadom, ani o zmęczenie całą sytuacją. Wygląda to tak, jakby coś się skończyło, wygasło, opuściło nas i nie chciało powrócić.

4 stycznia rozpoczęły się ferie, które uczniowie mają spędzać w domu. Czytam wypowiedzi rodziców o dzieciach, które wstają późno, cały dzień snują się w piżamach, i nie chodzą spać przed północą. I tu już chyba nic nie pomoże zdjęty we wtorek zakaz wychodzenia przez dzieci i nastolatków z domu przed godziną 16. Pogoda, jak na razie, też nas nie rozpieszcza i nie zachęca do aktywności na świeżym powietrzu. Jakie tam one świeże? – zapytacie. Cóż, pierwszy lockdown wstrzymał produkcję przemysłową i trochę oczyścił atmosferę Ziemi, teraz już nie jest tak dobrze. A siąpiący deszcz (chwilami ze śniegiem) i nisko wiszące chmury nastroju nam też nie poprawiają.

Dotychczas kolejne lata rozpoczynaliśmy od noworocznych postanowień: tym się zajmę, to poprawię, taki będzie mój cel. Tym razem jest nam podwójnie trudno, bowiem pandemia nie tylko odebrała nam zdrowie i swobodę. Pozbawiła nas czegoś o wiele ważniejszego – poczucia bezpieczeństwa. Jak mogę coś planować, jeśli nie wiem co będzie jutro, za dwa dni, za tydzień? Planowałeś wyjazd z dziećmi w czasie ferii – zapomnij. Chcesz odwiedzić rodzinę? Nie ma mowy. Będziesz świętował imieniny lub urodziny? Z kim i gdzie? Restauracje zamknięte, przyjaciół lepiej do domu nie zapraszaj. Miałeś pomysł na wakacje? – o tym lepiej na razie nie myśl. Jedyne co zdaje się nam dawać jakąś nadzieję na zmiany, to zaszczepienie się. Tylko kiedy tak naprawdę przyjdzie Twoja kolej?

Jeszcze nie tak dawno cały świat miał problem z kryzysem 2000 roku. Zmieniał się wiek, a powszechność komputerów zdawała się stanowić zagrożenie – pomyśleć, że zmiana pamiętania dat w komputerach jawiła nam się jako coś, co spowoduje ogólnoświatową katastrofę. Dziś komputerów jest wielokrotnie więcej, o wiele bardziej wpływają na naszą codzienność. I wydaje mi się, że rok 2020 był o wiele bardziej przełomowy dla naszego życia. A dla szkoły? Tu też się niejedno zmieniło. Nauczanie zdalne stało się niestety codziennością. Przy komputerze i innych urządzeniach spędzamy jeszcze więcej czasu. Chyba to jednak koniec pewnej epoki…

Oby Nowy Rok rzeczywiście przyniósł zmiany – na lepsze.

Agnieszka Borowiecka
Styczeń 2021