„Buch – jak gorąco!
Uch – jak gorąco!
Puff – jak gorąco!
Uff – jak gorąco!”
Tak, chciałoby się…
Luty nas zmroził maksymalnie. Gazety prześcigają się w informacjach o kolejnych rekordach zimna, choć zaraz słyszymy, że to pomiary nieoficjalne. W nocy z niedzieli na poniedziałek 2 lutego podobno na północnym wschodzie Polski temperatura przy gruncie sięgała -35 stopni Celsjusza. Bałtyk pokrył się lodem i nie brakuje ciekawskich, którzy testują jego wytrzymałość. Zamarzają duże polskie rzeki – Motława, Wisła, Odra, Warta, Bug i Narew. Z powodu niskich temperatur 3 lutego odwołano zajęcia w ponad 500 polskich szkołach. A jak tylko mróz nieco zelżeje, to od razu straszą nas gołoledzią.
Wisła na odcinku toruńskim – zdjęcie z 3 lutego (źródło)
W innych częściach świata też nie jest dużo lepiej. W USA nastąpił niespodziewany i gwałtowny atak zimy, w wyniku którego zmarło ponad 100 osób. Zamarza Niagara. Śnieżyce sparaliżowały wybrzeże Japonii – miejscami pokrywa śnieżna przekracza 3 metry! A pewien znajomy prezydent dalekiego kraju stwierdził właśnie, że zima w Stanach to dowód na to, że globalne ocieplenie to mit. Co mu nie przeszkadza liczyć na topnienie lodów wokół biegunów ziemi i szukać nowych terytoriów dla swojego kraju, np. takiej skromnej Grenlandii.
Zima w Warszawie nie jest piękna. Krótki opad śniegu dwa dni temu nie zdołał zakryć zwałów brudnego śniegu z lodem zalegających na chodnikach i bocznych uliczkach. Dodatkowo od dziś zaczyna się ocieplenie, lekkie opady pokrywają samochodowe szyby grubą warstwą oblodzenia i wyjście na zewnątrz robi się coraz bardziej niebezpieczne. Mam takie wrażenie, że niektórym ludziom zamroziło także mózgi. Gdy widzę, jak spacerują z gołą głową i bez rękawiczek przy kilkunastostopniowym mrozie. Jak biegną w tenisówkach po zwałach lodu na chodniku. Gdy zostawiają sprzątanie po opadach śniegu na później, bo się „weźmie i samo rozpuści”. Czy śnieg usprawiedliwia spóźnienie do pracy? Według pewnej prawniczki „Na pracowniku spoczywa obowiązek tego, żeby do tej pracy wybrać się po prostu wcześniej. Jeżeli widzi, że są tutaj informacje pogodowe, że będzie śnieżyca, czy że będą trudne warunki drogowe, no to powinien tak sobie zaplanować czas, żeby wyjść wcześniej z domu, żeby do pracy przyjść punktualnie”. Super! Czyli skoro do pracy mam kilkanaście kilometrów, a komunikacja źle działa, to wstaję o 3 rano, by dojść na 8:00. To może od razu na stałe się przenieść do pracy i odpuścić sobie podróż do domu, dopóki pogoda się nie ustabilizuje.
Przygotowując się na zajęcia dotyczące AI sama zaczęłam się zastanawiać, czy mój mózg też się nie skrystalizował ostatnio. Szukałam bezpłatnego narzędzia na stronie do przekształcenia fragmentu tekstu na nagranie audio. W sumie, nie wiem czemu – mogłam go sama przeczytać. Na jednej ze stron wkleiłam w okienko fragment mojego styczniowego felietonu, nacisnęłam przycisk, a po chwili zamiast otrzymać nagranie zobaczyłam informację, że z prawdopodobieństwem ponad 90% mój własny tekst został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. I jak chcę, to mogę go bardziej zhumanizować. Niestety nie udało mi się zobaczyć, jak wygląda napisany po ludzku tekst wyprodukowany przez AI, bo zaczęły się pojawiać informacje o konieczności założenia konta. Wniosek – na ponad 90% mój mózg jest sztuczny. A może tylko składa się z kilku kryształów lodu, które jeszcze działają przewodząc impulsy i tworząc zbitki słów, błędnie rozpoznawane przeze mnie jako poprawne zdania w języku polskim. Mróz to jednak straszna rzecz…
Starajmy się myśleć i mówić „po ludzku”,
nawet, gdy czujemy się nieco zmrożeni…
Agnieszka Borowiecka
luty 2026