Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, w zakresie wynikającym z konfiguracji Twojej przeglądarki. Zawsze możesz zmienić te ustawienia. Poznaj szczegóły.

    Informator o działalności OEIiZK   Subskrybuj kanał OEIiZK w YouTube   Newsletter   Platforma e-learningowa   Zapisy na szkolenia   Biuletyn Informacji Publicznej

Sukces, albo nie - felieton październikowy

felieton
Sukces ma wielu ojców,
tylko klęska jest sierotą.


Javier Moro (z książki Szkarłatne sari)

 

Jestem ostatnio w nastroju takim bardziej filozoficznym i w wolnych chwilach zaczęłam się zastanawiać nad sukcesem. A przyczyna jest prosta. Jak wszyscy wiedzą, od tego roku szkolnego programowania mamy uczyć już od klasy pierwszej szkoły podstawowej, a może nawet jeszcze wcześniej. I teraz każdy przypisuje sobie prawo do sukcesu, jakim jest wprowadzenie obowiązku nauki programowania. No dobrze, czy to jest sukces, to dopiero lata pokażą. Osobiście nie wierzę, że każdy może być programistą, ale na pewno każdy coś na ten temat wiedzieć powinien. A jeśli chodzi o to, kto się przyczynił do wprowadzenia programowania do szkół, to zaczynając pracę w szkole ...ścia lat temu uczyłam na informatyce programowania. Jakby na to nie patrzeć, na ówczesnych komputerach wiele więcej się zrobić nie dało. To dopiero rok później dostaliśmy nowy sprzęt, na który wczytywało się jakieś programy z dyskietki i można było rysować lub składać tekst w edytorze. A w latach 90-tych zeszłego wieku (to naprawdę tak dawno?) uczyłam nauczycieli programowania w języku Pascal. I bez metodyki nauczania programowania się też nie obyło. Więc jeśli nie jestem jedną z matek tego sukcesu, to na pewno ukochaną ciocią.

prawdziwekJak się nad czymś zastanawiam, to zaraz przychodzą mi na myśl różne skojarzenia i szybko zamiast dumać o sukcesie w programowaniu, zaczęłam myśleć o sukcesie w ogóle. Poza kwestią "ojcostwa" problemem wydaje się stwierdzenie, czy coś tak naprawdę jest sukcesem. Na szkolenie zapisało się 16 osób, potwierdziło chęć uczestniczenia 12, na zajęcia przyszły 3. Sukces to, czy porażka? I tak naprawdę - czyja? Korzystając z lepszej pogody poszłam pojeździć na rowerze. Na liczniku mam prawie 800 km w tym roku. I to pomimo różnych niesprzyjających okoliczności - pogoda, wyjazdy, choroby, lenistwo... Sukces? Skoro w poprzednich latach przejeżdżałam co najmniej 1200, a w zeszłym roku nawet 2000 km, to chyba raczej nie. A pod koniec września, gdy pogoda na chwilę zrobiła się „pogodna”, moi rodzice pojechali na grzyby. I jak mama stwierdziła później - zebrali około 3.5 kg. W jednym miejscu naliczyła 30 prawdziwków! To sukces stu procentowy, aż zazdrość serce ściska.

Na koniec chciałam pochwalić się sukcesem, którego "matki" pracują w naszym Ośrodku. Jak powszechnie wiadomo nie powinno się dawać dowodu jako zastaw za wypożyczenie kajaka lub roweru, zostawiać w hotelu itp. Trąbią o tym we wszystkich gazetach i podkreślają na szkoleniach. A tymczasem na międzynarodowej konferencji dotyczącej bezpieczeństwa za wypożyczenie słuchawek do słuchania tłumaczenia wystąpień żądano dowodu osobistego! Inaczej się nie da... Nie da się? Otóż da - we wrześniu 2017 zmienili zdanie i już dowodu nie żądali. A moje koleżanki, zupełnie słusznie zresztą, poczuwają się do tego sukcesu. Nie da się ukryć, że temat drążyły, kiedy tylko i gdzie się dało...

Mało porażek, a jeśli już są, to niech tylko takie,
które są przedsionkiem do sukcesu.

Agnieszka Borowiecka
październik 2017

Kontakt

OEIiZK w Warszawie

ul. Raszyńska 8/10
02-026 Warszawa
telefon: 22 579-41-00
fax: 22 579-41-70

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


więcej...

APN