Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, w zakresie wynikającym z konfiguracji Twojej przeglądarki. Zawsze możesz zmienić te ustawienia. Poznaj szczegóły.

    Informator o działalności OEIiZK   Subskrybuj kanał OEIiZK w YouTube   Newsletter   Platforma e-learningowa   Zapisy na szkolenia   Biuletyn Informacji Publicznej

Prywatny - felieton czerwcowy

felieton

prywatny:

- będący czyjąś osobistą własnością
- niebędący własnością państwowej instytucji
- nie dla każdego dostępny
- inform. o dostępie ograniczonym
do metod z tej samej klasy

Zwiedzając obce kraje często natykamy się na różne dziwne zwyczaje związane z własnością rzeczy i terenów. Propiedad privada piszą często w Hiszpanii i oczekują, że nie będziemy tam wchodzić. We Włoszech w większości najciekawszych miejsc nad morzem znajdują się prywatne (=płatne) plaże. W Austrii i Niemczech widziałam uliczki z napisem privat. W Szwajcarii jest wiele prywatnych kolei i autobusów, z których korzysta się tak samo jak z państwowych, a czasem nawet na ten sam bilet.

zapora na szlaku rowerowymZa dawnych lat w naszym kraju wyrobiło się przekonanie, że jak coś nie jest czyjeś, czyli prywatne, to jest niczyje – i można z tym robić, co się nam podoba. Ostatnio wygląda jednak na to, że Polska zrobiła się bardzo międzynarodowa w swoich zwyczajach. W Sopocie reklamuje się hotel Sheraton z prywatną plażą. Po wycofaniu się autobusów PKS z wielu miejscowości w Polsce, najprościej docierać do miejsca docelowego prywatnymi busikami. W wielu miejscach w Warszawie i okolicach pojawiają się tabliczki z napisem Własność prywatna. Wstęp wzbroniony. Ale najbardziej zaskoczyła mnie wizja prywatnego szlaku rowerowego. Żeby nie było żadnych wątpliwości – to nie tak, że ktoś wyznaczył swój prywatny szlak. O nie, to by było za proste. Wracaliśmy rowerami z Konstancina na Ursynów. Postanowiliśmy pojechać przez pola i las niebieskim szlakiem rowerowym, którego koniec biegnie ulicą Muchomora. Nie bardzo lubię tę drogę, bo w wielu miejscach pojawia się kopny piach, a na utwardzonym żwirem kawałku jedzie się niezbyt przyjemnie. I właśnie tam natknęliśmy się na betonową zaporę z napisem Teren prywatny. Ponieważ rowerzyści długo się nie namyślając szybko wydeptali jej objazd, autor zapory też się nie zastanawiał i na środku objazdu wykopał głęboki rów. Ciekawe, ile osób zdążyło sobie w tym miejscu zrobić krzywdę. Oznaczenia szlaku ktoś zamalował na drzewach czerwoną farbą. W internecie znalazłam później informację, że cała ta sprawa to wynik nieporozumień przy ustalaniu przez radę miejską Konstancina planów zabudowy tych okolic.

Cóż, skoro w centrum Warszawy można ogrodzić teren przed hotelem Metropol, prawie uniemożliwiając wejście do niego, to czemu ja się właściwie dziwię. Może to dlatego, że ucząc się swego czasu Programowania w języku Java skupiałam się na standardowych modyfikatorach dostępu public, protected oraz private i bardziej z tym kojarzyło mi się pojęcie metod, pól i klas prywatnych i publicznych. Teraz to się zmienia…  Podobno w Lublinku na jednym z domów wisiała w 2016 roku tabliczka TEREN PRYWATNY wstęp wzbroniony, każdy INTRUZ zostanie ZASTRZELONY. I zdaniem policji nie jest to groźba karalna. 

Prywatnie, to się z takimi praktykami nie zgadzam

Agnieszka Borowiecka
czerwiec 2017

Kontakt

OEIiZK w Warszawie

ul. Raszyńska 8/10
02-026 Warszawa
telefon: 22 579-41-00
fax: 22 579-41-70

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


więcej...

APN